Rozdział 7

Budzę się, chcę otworzyć oczy … Jasny gwint, mam związane oczy! Boli mnie głowa. Co się stało?! Nie mogę się ruszyć, jestem związana. Wiercę się. Czuję, że obok jest jakaś przepaść,nie chcę spaść, nie ruszam się więc, leżę nieruchomo. Wiem, że jadę samochodem, jestem porwana, związana, zakneblowana. Chyba stajemy. Słyszę trzask zamykanych drzwi. Nagle czuję dłoń pocierającą mój policzek. Jakiś szajbus chcę mi coś zrobić, a ja nie mogę się ruszyć, nie mogę uciec. Znów podtyka mi mokrą chusteczkę. Oczy robią się ciężkie i nie opieram się już, bo wiem, że to nic nie da. Poddaje się, uspokajam… i zasypiam.

****

Siedzę na fotelu zdezorientowana, przestraszona, mokra ze strachu. Jest mi duszno i jestem zmęczona.

Próbuje rozprostować nogi.. no tak jestem związana. Niech mnie wypuści! Błagam.

Słyszę dźwięk otwierania drzwi i kroki. Tak bardzo się boje… Co mi zrobi, czy mnie zabije? Czego ode mnie chce? Głaszcze mnie po głowie i rozwiązuje chustkę, którą miałam na ustach. Nabieram głęboko powietrze i zaczynam krzyczeć.

- Czego chcesz?! Czego?… Chcesz pieniędzy? Bierz ile chcesz, ale mnie puść, błagam!

Rozwiązuje materiał i wreszcie odsłania mi oczy. Trochę niewyraźnie widzę, przez mgłę, światło razi mnie w oczy. Mrugam powiekami i widzę zamazaną postać. Wytężam wzrok próbując rozpoznać kto stoi obok. Cholera!

- David!- Krzyczę rozpoznając osobę, która mnie porwała.- Kurwa! Co ty robisz, ty stuknięty…- podchodzi do mnie znów kneblując usta.

- Jak będziesz krzyczeć to zostawię Ci tę apaszkę na ustach. Daj mi wyjaśnić, proszę. Będziesz krzyczeć? Chcę Ci to zdjąć.

Macham przecząco głową, wyjmuje materiał z ust.

- Cholera. Ty ośle! Będę krzyczeć! Czego ode mnie chcesz?

- Uparciuch z Ciebie. Krzycz i tak nikt Cię nie usłyszy. Nie mam zamiaru zrobić Ci krzywdy. Nie dałaś mi dojść do słowa, groziłaś Policją. Dowiem się wreszcie dlaczego?

- Bo jesteś porąbany człowieku. Psychopata, drań, szaleniec. Kurwa! David wypuść mnie.- Krzyczę zaczynając szlochać.

- Proszę, Jenny nie płacz.- Dłonią wyciera mi policzki.- Nie chce Ci zrobić krzywdy.

- A co chcesz do cholery?!

- Chcę byś mnie wysłuchała.- Mówi cicho.

- Zostaw mnie w spokoju!

- Nie mogę, nie zostawię. Wysłuchaj mnie, proszę!

- Nie będę słuchać!

- Jenny.

- Nie!

- Proszę…

Zaczynam głośno śpiewać by zagłuszyć jego głos.

- Nie dajesz mi wyboru Jenny.- Mówi zdenerwowany i knebluje mi usta.- Nie wiem co powiedziała Ci ta osoba i kim jest, nie chcesz mi pomóc. Być może ją znam. Nie jestem psychopatą, nie biję kobiet jeśli tego nie chcą- Uśmiecha się.- Zrozum, ktoś Ci naopowiadał bajek i dowiem się kto, tylko mi powiedz. Teraz zdejmę Ci apaszkę i powiesz mi spokojnie, dokładnie co się stało. Ok?

Kiwam głową.

- To była blondynka, bardzo ładna.- Mówię gdy David wyciąga mi z ust apaszkę.- Długie włosy, nosiła okulary… i złoty łańcuszek. Opalona, zadbana…

- Cholera!- Krzyczy David ocierając dłonią kark.- To Jennis. To ta kobieta z którą mnie widziałaś.. To Ona mnie całowała.

- Myślisz, że Ci uwierzę?!

- Musisz. Czy zrobiłem Ci krzywdę?

- Próbowałeś, porwałeś mnie draniu!

- Tylko nie draniu! Nigdy nikomu krzywdy nie zrobiłem. Chyba, że ta druga osoba chciała, ale nie aż tak by miała siniaki na całym ciele.

- Pokazywała mi zdjęcia, były na nim pobite kobiety.

- Ona jest zdolna do wszystkiego, a ty uwierzyłaś we wszystko co Ci powiedziała.

- Jakaś babka podchodzi do mnie, mówi, że Cię zna, że jesteś nieobliczalny, zaborczy i przytrzymujesz kobiety w domu. Bijesz i doprowadzasz do obłędu.

- Do obłędu mówisz?- Uśmiecha się filuternie.- Cóż z tym mogę się zgodzić.

- To nie żarty.

- Czy zrobiłem Ci coś? Powiedziałem Ci wszystko, a ty uwierzyłaś jakiejś obłąkanej kobiecie.

- Nie znam Cię, a ja mam dość takich świrów.- Wzdycham i przygryzam wargę, by nie zacząć znów płakać.- Rozwiąż mnie! – Krzyczę.

- Jenny, wierzysz mi?

- Czemu się tak na mnie uwziąłeś? Przecież mógłbyś mieć każdą kobietę.

- Nie mogłem tego tak zostawić. Nie chciałem byś myślała o mnie źle. Wierzysz mi?

- Tak, tylko mnie rozwiąż. Cholera co Ci przyszło do głowy mnie porywać.

- Ok.- Rozwiązuje mnie.- Nie chciałaś mnie słuchać, więc wpadłem na taki pomysł.

- Super. Gdzie jesteśmy?

- W Huntington.

- To twój dom?

- Tak. – Uśmiecha się.

- Ładny.- Rozwiązał mnie, wreszcie mogę się poruszać. Rozglądam się po domu z bala, z dachu wystają belki. Na przeciwko jest stary kominek, Domek w stylu wiejskim. Bardzo mi się podoba, jest tak romantycznie, brakuję tu jeszcze świec. Ciekawa jestem czy jest tak samo duży, jak dom w Saratodze. – Powinnam Cie teraz zdzielić w łeb. Najadłam się przez Ciebie strachu.

- Zaufaj mi Jenn. Nie jestem psychopatą. Nawet najbardziej zastraszone kobiety nie zostawiłyby tak tej sprawy. Nie rozumiem jak mogłaś jej uwierzyć.- Wzdycha

- Przestraszyłam się… Nie miałam lekko z Harrym. – Wzdrygam się.

- Bił Cię?- Pyta przerażony siadając obok.

- Nie chce o tym mówić.- Opieram głowę o rękę ciężko wzdychając.

- Nie zrobię Ci krzywdy. Uwierz mi. – Ujmuje moją dłoń.- To ma być miła znajomość. Niezobowiązująca, bez kwiatów i innych bzdur. Mam nadzieję, że myślisz tak samo?

- Jasne. Nie jestem gotowa na normalny związek. Chcę się bawić.

- To dobrze.- Uśmiecha się.- Spotykamy się dla przyjemności. Nie ma tu miejsca na prezenty, romantyczne kolację we dwoje, pierścionki, spotkania z rodziną, miłości, liścików, Serenady pod oknem- Chichocze.- To zwykły seks.

- Tak też było z twoimi byłymi „Przyjaciółkami”?

- Tak, wszystkie się na to godziły. Tylko nie wszystkie chciały by tak zostało.

- Chciały kwiatków i spotkań z rodziną?

- Tak. Opowiesz mi o… Harrym?

- Wiesz przecież… Bałam się gdy przychodził z pracy, natomiast, gdy ja wychodziłam do sklepu, przyprowadzał sobie kobiety i na moich oczach robili te świństwa! Bił mnie i… nie chcę o tym mówić.

- Kutas.- Warczy.

- Zgadzam się, ale dajmy już spokój.

- Tak, masz rację.- Przysuwa się bliżej, odgarnia mi włosy z twarzy, następnie całuje szyję.

- Nie myśl, że nie jestem na Ciebie wkurzona.- Mówię zamykając oczy.

- Wiem i chciałbym Ci to wynagrodzić. – Gryzie mnie w szyje, wydaję stłumiony jęk.

Rzuca mnie delikatnie na łóżko i gryzie brodę, dochodzi do wargi i ssie ją. Tak bardzo mi się to podoba, mam ochotę zając się jego męskością, lecz jestem przyszpilona do łóżka. Rozbiera mnie, zdejmuje top i rozpina guzik szortów.

- Masz piękne ciało Jenny.- Dyszy mi do ucha.

Zdejmuję mu czarny sweter, ten w którym był na łyżwach. Mój ulubiony, jest w nim taki seksowny bardziej niż w białej koszuli. Wbijam paznokcie w jego plecy.

- Ty tygrysico, nie tak ostro.- Śmieje się.- Nie mam niestety przy sobie tych wszystkich… zabawek. Chętnie złoił bym Ci tyłek.

Uśmiecham się, rozpinając mu spodnie, szybko je ściąga.

- Jesteś taka urocza.- Patrzy mi prosto w oczy, lubię patrzeć jak mu ciemnieją, diabelsko przystojny facet patrzy na mnie pożądliwie, to podniecające. Zarzuca mi nogę na biodra i ociera się o mnie. Czuję jego erekcje na moim udzie, pragnę mieć go w sobie, by wypełnił mnie całą. On torturuje mnie przeciągając to jakże ekscytujące spotkanie. Czuję jego ciepło pod bokserkami, jęczę z zachwytu.

- David, nie przeciągaj tego.

- Co mam w takim razie zrobić?- Szepcze przygryzając płatek ucha.

- Zdejmij bokserki, natychmiast. – Mruczę podniecona.

Tak robi, zdejmuje i znów się nachyla i znowu to robi tylko, że teraz bardziej czuję tę sprężynę , twardego jak stal członka. Wzdycham głośno. Zdejmuje mi majteczki i teraz na mojej landrynce stosuje te same metody co przed chwilą.

- Czuję jak bardzo jesteś mokra.- Szepcze nęcąco i wpycha mi język do ust. Całujemy się szaleńczo goniąc się językami. Sięga ręką do mojej otchłani piekielnego zatracenia, znów jęczę i wije się pod nim, wychodząc mu na spotkanie.

Wkłada mi palec do środka energicznie nim poruszając. Puszcza moje usta, a ja wydaję jęki… rozkoszy, doprowadza mnie tym do szaleństwa.

- Zrób to teraz.- Wołam błagalnie sama nie wiedząc co mówię i czego pragnę. Czy jego zwinnych palców, czy jego nieustraszonego przyjaciela? Wiem jedno, chcę by ten ogień pojął mnie całą i zaniósł na szczyt.

- Co zrobić?- Syczy przez zaciśnięte zęby.

- Wiesz… chcę go poczuć… głęboko.- Odpowiadam nie mogąc złapać tchu. Jestem tak podniecona i spragniona, że ledwo mogę oddychać. On doprowadza mnie do dzikiego szału!

Wyjmuje palec i podtyka mi do ust. Biorę bez gadania i ssę wygłodniała i odurzona jego męskością.

- Grzeczna dziewczynka. Teraz głębiej.- Rozkazuje ocierając się o mnie. Czuję jego czubek przy mojej rozochoconej dziurce, lecz nie wsuwa go od razu do środka. Biorę jego dłoń w rękę i wsuwam głębiej palce, patrząc na niego rozpalona.

- Starczy.- Mówi łagodnie i pochłania mi usta, zaraz się od nich odrywając.- Teraz ja Ciebie posmakuje.

Zsuwa się powoli ze mnie, całując każdy centymetr mojego gorącego, rozpalonego ciała. Płonę!

Całuję brzuch powoli zsuwając się głębiej. Dociera do mej kobiecej części i muska koniuszkiem języka łechtaczkę. Wyginam głowę do tyłu jęcząc… Och, bosko!

Kręci języczkiem kółka, wyginam się pod jego naporem. Schodzi niżej w mą otchłań, drażniąc palcem guziczek szczęścia. Dysze głośno, jęczę i szybko oddycham. Niech już się to skończy, chcę pod nim wybuchnąć.

Jego sprawny język robi cuda, zęby przygryzają łechtaczkę, całuje i próbuje wessać mnie do środka. Nie wytrzymuję, ogarnia mnie błogość, to cudowne uczucie jest tak silne, krzyczę jego imię wyginając się w łuk. Dreszcze oplątują całe moje ciało. Próbuję się otrząsnąć, otwieram oczy, David odrywa się od mojej zachwyconej cielesności, nakłada prezerwatywę, rozsuwa szeroko nogi i zgłębia się pchając mocno grubego, żylastego penisa w moją głębię. Znów krzyczę starając opanować emocję, jest zbyt intensywny. Wbijam palce w jego plecy. Jęczy i energicznie pcha się we mnie jakby szukał czegoś cennego. Nagle spowalnia, ja się uspokajam, próbuję wyrównać oddech. Wyjmuje swego majora muskając łebkiem o ściankę pochwy i znów wbija się sztywnym palem. Krzyczę zaciskając palce na jego klatce. Powtarza to znowu i jeszcze raz… i jeszcze.

- Lubię Cię taką dziką. – Mówi ochryple.

Nagle wsuwa się mocniej i głębiej.

- Tak, proszę…

- Lubisz tak kotku?! – Warczy.

- Ach.- Wzdycham i wydaję jęk rozkoszy.

Podgryza mi ucho i znów dochodzę, a zaraz po mnie David całując łapczywie moją szyję.

Nasze oddechy się uspokajają puls spowalnia. David jeszcze chwilę leży na mnie uspokajając zmysły.

- Następnym razem Cię zwiążę.- Mówi oddychając nierówno i patrząc mi głęboko w oczy.- Za mocno drapiesz.- Śmieje się cudownie, chłopięco.

Całuję jego szczelinkę na brodzie. Wysuwa się ze mnie, krzywię się, wciąż jest jeszcze twardy.

- Zrobiłem się głodny.

- Pozwól, że ja to zrobię.- Uśmiecham się, wstaję i nic na siebie nie zakładając podążam za Davidem.- Masz jakiś fartuszek?- Patrzę na niego frywolnie.

- Mam, w kuchni na krześle.- Mówi i znika w jakimś pomieszczeniu.

Idę za nim, wchodzę do dużej kuchni. Podaje mi fartuszek, a ja zakładam go na nagie ciało.

- To co chciałby Pan zjeść? – Pytam żartobliwie.

- Ciebie. – Podnosi na mnie rozpalony wzrok, uśmiech nie znika mu z ust.

- To później. Teraz zrobię omlet. Może być?

- Jasne. Tylko mnie nie otruj.- Parska śmiechem.

- No wiesz?! Ja bardzo dobrze gotuje i lubię to robić.

Zakłada ręce na piersi i patrzy jak krzątam się po kuchni w samym fartuszku, uśmiechając się co chwila tajemniczo.

- Może Ci pomóc?-Mówiąc to wstaje i zbliża się.

- Nie, usiądź sobie, zrobię to sama.

- Odechciało mi się jeść.- Mówi ochryple, obiecująco.

Obejmuje mnie z tyłu i smyra nosem po karku, przygryza ucho i liże.

- Co robisz? Nie uda mi się nic zrobić jeśli będziesz tak robił.

- Bardzo dobrze.- Przygryza mi ucho.

- Ale chciało Ci się jeść…- Zamykam oczy z rozkoszy.

- Teraz chcę Ciebie.- Dyszy do ucha i zaciska mocno dłonie na moich pośladkach.

- Przestań!

Nie przestawaj!

- Dlaczego?- Wkłada palce od tyłu w moją wilgotną muszelkę, a ja piszczę.

- Co?… Nie wiem… Co mówiłeś?- Pytam skołowana.

Całuje mnie w szyję i się uśmiecha. Jego palce błąkają się w mojej otchłani posuwając w przód i w tył.

- Pytałem.- Mówiąc to wsuwa głębiej palce, a ja znów jęczę.- Dlaczego tego nie chcesz?

- Chcę!

- Mówiłaś, że nie, w takim razie Cię nie dotknę.- Odsuwa się, a ja przekręcam się w jego stronę. Stoi w samych spodniach, widzę jego wzwód pod dżinsami. Jego klatka jest tak pysznie pociągająca, ciepła. Nie ma zamiaru mnie dotknąć? Sama to zrobię. Chwytam go za szlufki spodni przyciągając i przekręcając, że teraz on staję oparty o szafkę. Nadal się nie rusza tylko zachęcająco uśmiecha. No to do dzieła.

Zbliżam się do jego twarzy łapię za szyję i całuje brodę. Uwielbiam jego dołeczek, gryzę go, a On uśmiecha się szeroko, pragnę go jeszcze bardziej. Zdejmuje ręce z klatki i przytrzymuje się blatu szafki kuchennej, ułatwiając mi dostęp do jego ciała. Całuję brodę i szyję liżąc i przygryzając ją leciutko. Zamknął na chwilę oczy, otworzył usta. Wtapiam się w szyję, a moje dłonie błąkają się po jego piersi drapiąc delikatnie miejsce pod pępkiem. Przygryzł wargę, jeszcze bardziej mnie to podnieciło, podoba mu się to. Dawno nie robiłam tego mężczyźnie i ta myśl, że będzie mu dobrze popycha mnie bardziej do przodu, jestem pewniejsza swej atrakcyjności, wiem że zrobię mu przyjemność. Przygryzam jego dolną wargę, w odpowiedzi słyszę jęk, głęboko oddycha. Łapię mnie za pupę i mocno ściska. Schodzę dalej ku szyi uruchamiając znów swój język, muskając jego szyje i brodę. Puszcza mnie i znów stoi nieruchomo.

Schodzę w dół dotykając jego ścieżynki. Całuję każdy centymetr jego rozgrzanego ciała. Kucam i rozpinam dwa guziki całując ciemne włoski. Odgarnia mi włosy i cicho mruczy. Rozsuwam rozporek, powoli zdejmując mu spodnie, pod jego bokserkami widać sporą wypukłość. Za chwilę spotkam się z nim w twarzą w twarz, wreszcie będę mogła mu się bliżej przyjrzeć i posmakować. Wstaję, zdejmuję fartuszek, teraz stoję przed nim naga, w jego oczach widzę diabelskie iskierki. Dotykam nabrzmiałego członka przysuwam się i całuję go mocno w usta, on odwzajemnia ten gest, przysuwając mnie do siebie bliżej. Czuje jego klejnoty. Wycofuję się i znów kucam zdejmując mu powoli bokserki. Męskość wydostaję się szybko na wolność. Biorę trzon do ręki i przesuwam w górę i w dół, a David przytrzymuje mnie delikatnie za włosy. Liżę koniuszek główki powoli się z nim zapoznając, całuję i biorę całą główkę do buzi patrząc w oczy Davidowi, rozpycha mi usta, nie wiem czy dam rade wziąć go całego. Rozchyla swe usta i odchyla głowę do tyłu cicho jęcząc. Cudownie patrzeć na takiego zatraconego Davida.

Liżę całego nabrzmiałego członka, jest sztywny i zmysłowo pachnie. Żyły pulsują w moich rękach, ta gruba armata jest moja i mogę się nią bawić. Biorę go do buzi, językiem oplatając nasadkę. Buzia napełnia mi się członkiem, zamykam oczy i delektuje się tym cudownym uczuciem wypełnienia. Zaczynam głębiej wsadzać go do buzi. David jęczy i wysuwa biodra zachęcając do głębszej penetracji. Drugą ręką gładzi mi włosy i przyciągnął głębiej do siebie. Jest tak długi i gruby, że trochę mnie przydusza, trudno mi się do tego przyzwyczaić, ale próbuję wziąć go głębiej. Teraz energicznie ruszam ręką i coraz szybciej go obciągam, gdy David mruczy i jęczy głośniej. Jego członek jest delikatny i aksamitny w smaku, a zarazem twardy i żylasty, a ja jestem coraz odważniejsza. Ssę zdecydowanie.

- Za chwilę wystrzelę. – Ostrzega chrapliwie. – Więc, jeśli nie chcesz bym skończył w twych ustach, to przestań!

Nie przestaję, ssę nieustraszenie, pragnę jego spermy, pragnę poczuć w buzi ten smak, chcę dać mu przyjemność, pragnę go zadowolić jak On mnie. Puszcza moje włosy opierając się o blat szafki spuszczając mi się do buzi, sperma spływa i spływa, a ja delektuje się tym niezwykłym smakiem i zapachem. Wylizuję go całego do sucha, a On mruczy i wypuszcza powietrze.

- Jenny! To było… niesamowite.- Mówi zaskoczony.

- Bardzo mi miło.- Uśmiecham się.

- Teraz kobieto, weź się za jedzenie. – Chichocze.

- Robi się.- Salutuję mu śmiejąc się jak wariatka.

Rozbijam jajka na patelni. Wyrzuciłam Davida by nie krzątał mi się po kuchni. Znajduje cynamon i dżem truskawkowy.

- Wiem, że o pierwszej w nocy nie za szczególnie jeść kolację, ale sama mnie do tego zmusiłaś.- Śmieje się David.

- To już tak późno?

- Mhm.- Odpowiada kiwając głową zajęty jedzeniem.

- Cholera!… Trudno jutro zadzwonię. Kompletnie zapomniałam o Rossie i Jullie.- Idę po telefon, sprawdzam i widzę 30 nieodebranych połączeń od Rossie i 27 od Jullie. – No ładnie!

- Co się stało?

- Dzwoniły do mnie dziewczyny.

- To zadzwonisz do nich jutro..

- Martwią się.

- No tak. Ale teraz chcesz dzwonić? Pewnie już śpią.

- Może się martwią. Dzwonię.

Wybieram numer Jullie, a David przewraca oczami, Ona mnie tak nie ochrzani jak Rossie. Po trzech sygnałach odbiera i krzyczy.

- Jenny, cholera gdzie jesteś?! Martwimy się o Ciebie, nic Ci nie jest?

A jednak krzyczy.

- Nie, wszystko w porządku.- Odpowiadam szeptem.

- Na pewno? Z kim jesteś?

- Na pewno.. Jestem z Davidem.

- On mi się wcale nie podoba Jenn. Przecież płakałaś przez niego.

- Och, Jullie już jest ok. Wyjaśniliśmy sobie wszystko.

- Dlaczego nie odbierałaś?! – Znów krzyczy.

- Nie pomyślałam… Wiesz..- Policzki robią mi się gorące, robię się czerwona.

- Jak przyjdziesz do domu to pogadamy, nakopie Ci do dupy, zobaczysz- Śmieje się.

- Ok, kończę Jullie. Pa.

- Pa.

Wypuszczam powietrze, a David się śmieje.

- Ale się tłumaczyłaś, jak na spowiedzi.

- Troszkę na mnie nakrzyczała.

- To co, idziemy do łóżka? – Pyta, a oczy mu ciemnieją.

- Tak, ale nie mam już sił… Na nic.

Bierze mnie za rękę, wychodzimy z kuchni do salonu. Przesuwa łóżko na wprost kominka i kładziemy się do łóżka. David kładzie się ze mną układając na łyżeczkę. Łaskocze mnie.

- Nie łaskocz!- Krzyczę rozbawiona.

- Ok, a to mogę robić?

Gryzie mi ucho i masuje pupę. Cholera, to takie podniecające, ale jestem zmęczona.

- Też nie.

- A tak?

Odgarniając mi włosy całuje kark. Dreszcze wstrząsają moje ciało.

- Nie! – Odpowiadam stanowczo.

- A tak?- Dotyka pośladków, schodzi niżej i masuje mój delikatny dzwoneczek. Mruczę.- Jesteś mokra Jenny, nie mów, że nie chcesz.

Przysuwa się bliżej i znów czuje sterczącego członka. Co za ogier!

- Zrób to!- Mówię zdecydowanym głosem.

- To mi się podoba.- Dyszy.- To będzie szybki numerek.

Zdejmuje bokserki, nakłada gumkę i znów leży obok mnie. Przyciska do siebie i wtapia w moją szyję. Oddaję mu się cała. Przystawia penisa do dziurki, momentalnie jest już w środku, a ja jęczę zachwycona, wyginam się. Tym razem jest bardziej ekspresyjny. Popycha mnie mocno raz za razem i cicho dyszy mi do ucha. Bardzo mnie to podnieca, jego jęki są bardzo erotyczne. Drugą rękę trzyma na piersiach zaciskając sutki, które pod jego zdolnymi palcami robią się coraz twardsze. Jego ruchy są porywcze, penis wypełnia mnie, nie dając szans na odpoczynek. Jurny z niego ogier, jęczę głośno, gdy David przyśpiesza, to porywające znajome mi uczucie powoli nadchodzi. Przygryza sutek, znów się wyginam.

Wydaje pisk po chwili dochodzę zaciskając mocniej jego dłonie na piersi.

Leżymy chwilę unieruchomieni. Wychodzi ze mnie zdejmuje zużytą prezerwatywę i wyrzuca do kosza obok łózka, znów kładzie się na mnie, muskając ustami plecy. Natychmiast zasypiam, jestem wykończona .

****

Budzę się sama w łóżku, gdzie jest David? Wstaje, ubieram się w jego czarny sweter, wącham go. Lubię jego zapach, mam mój ulubiony sweter na sobie, zakładam majtki i postanawiam go poszukać. Wchodzę do kuchni, tam go nie ma więc szukam dalej. Chyba nie uciekł ode mnie? Podchodzę do drzwi na wprost kuchni, otwieram je, tam też go nie ma, pusty pokój. Podchodzę do drugich drzwi, to łazienka. Podchodzę do następnych. Nikogo tam nie ma, gdzie On się podział? Podchodzę do szklanych drzwi, wychodzę do ogródka, może tam jest? Słysze jakieś trzaski. David robi coś przy szopce. Podchodzę bliżej i widzę, że rąbie drewno. Jest taki męski, nie ma na sobie koszuli! Chrząkam gdy jestem za jego plecami.

- Wstałaś? – Odwraca się i uśmiecha słodko.

- Tak, rąbiesz drewno?

- Jak widać. – Uśmiecha się szerzej.

Muskam palcem po jego nagim ramieniu.

- Ale jesteś silny. – Mruczę.

David nieruchomieje odwracając się do mnie.

- Chcesz spróbować?

- Ja? Nie umiem.- Wyginam ręce do tyłu i splatam je sobie, patrząc na niego kokieteryjnie.

- Skąd wiesz? Spróbuj.- Podaje mi siekierę.

Biorę ją od niego przytulając do piersi, po czym chowam ją pod sweter błądząc po ciele. David otwiera usta lecz zaraz je zamyka.

- Mogę spróbować.- Patrzę na niego uwodzicielsko.

Podchodzi mnie od tyłu, biorąc dłonie w swoje, pokazuje jak rąbać. Szczerze? Na co innego mam teraz ochotę! Udaję nam się za drugim razem trafić w drzewo. Nie obchodzi mnie to, myślę o gorącym członku we mnie. Może mnie nawet posiąść na trawie. Co mam zrobić by uprawiać z nim seks, teraz? Nie muszę długo czekać.

Ociera się o mnie i odkłada siekierę.

- Dosyć tej nauki.- Oznajmia.- Wypnij się! – Rozkazuje uwodzicielsko.

Opieram się o pień wypinając do niego tyłeczek, rozkładam nogi i czekam. Chwilę później David wchodzi we mnie powoli, szybko się poruszając i klepiąc po pupie. Płot jest wysoki, nie boję się, że ktoś nas zobaczy. Oplata sobie moje włosy wokół nadgarstka i pociąga, odchylam głowę do tyłu. Piszczę, to mnie podnieca, dreszcze przelatują po całym ciele, wędrują do pochwy i jest tak przyjemnie, jego gruby członek napiera na mnie, w tej pozycji odczuwam go jeszcze bardziej, na początku się krzywię i syczę, boli jak wchodzi głębiej. David zatrzymuję się ciężko dysząc.

- Boli?

- Troszeczkę.- Wzdycham.- W tej pozycji czuję go głębiej i mocniej.

- Coś na to poradzimy.- Odpowiada chrapliwym, głębokim głosem.- Jesteś taka ciasna.

Wyjmuje nabrzmiałego członka, wchodzi powoli, wyjmuje i znów wkłada, robi to parę razy, wyjmuje i wchodzi we mnie cały, ciągnąc jednocześnie za włosy. Czuję to niebiańskie uczucie które nadciąga, czuję go dokładnie, wszystkie żyłki na penisie wydają się tak odczuwalne. Dochodzę w konwulsjach rozkoszy. Ciągnięcie za włosy i klapnięcia w pupę potęgują mój orgazm, sztywnieję piszcząc cichutko. David przytrzymuje mnie pomagając stać pewnie na ziemi i chwilę później również szczytuje. Czuje się rozluźniona. Moja cipka nadal pulsuje, nadal czuję jakby był we mnie, penis jest odczuwalny nawet z daleka. Przyciąga mnie do siebie, ręką wędrując do cipki, delikatnie ją masując i całując mnie w usta, moja kobiecość kurczy się pod jego dotykiem, a masaż jest przyjemny i kojący.

- Boli jeszcze?- Pyta delikatnie.

- Trochę mniej.- Uśmiecham się, muskam ustami jego wargi.

- Długo będziesz mnie tu więził?- Pytam uśmiechając się lekko, gdy siedzimy razem w kuchni.

- Ile tylko będziesz chciała. Mogę załatwić Ci wolne w poniedziałek.

- Nie musisz, mam wolne. We wtorek mam ostatnią rozprawę sądową z Harrym.

- Mogę Cię zawieźć.

- Do Dakoty?- Prycham.- Zarezerwowałam sobie bilet na samolot w poniedziałek po południu.

- Będziesz miała gdzie się zatrzymać?

- Wynajmę sobie jakiś mały pokój.

- Mogę Cię podwieźć na lotnisko.

- Nie trzeba, dziękuję.

- Dlaczego nie?

- Dam sobie radę.- Odparowuję.

- Mogę z tobą polecieć, będzie Ci raźniej.

- Wolałabym nie. Nie chce kłopotów. Harry by się wkurzył gdyby nas razem zobaczył.

- Przecież nie jesteście już małżeństwem.

- To pies ogrodnika. Jest bardzo porywczy.

- Nie chce byś była z nim sama.

Wzdycham. Dzwoni mój telefon.

- Cześć Mamo.

- Cześć Córeczko, mam propozycję. W Dakocie mieszka moja koleżanka ze studiów i pomyślałam, że pojadę z tobą na sprawę dotrzymać Ci towarzystwa. Zatrzymamy się u Angeliki.

- Dzięki mamo. Jesteś Kochana.

- Odbiorę Cię z lotniska. Wzięłam sobie wolne w pracy i lecę w niedzielę.

- Ok, cieszę się.

- Nie chcę byś była sama z tym…

- Przecież nic by mi nie zrobił.- Przerywam jej.

- Nic nie szkodzi, nie wiadomo co zrobi. Ten facet jest nieprzewidywalny.

- Wiem mamo, dziękuję jeszcze raz.

- Do zobaczenia we wtorek.

- Pa mamo!

Gdy kończę rozmowę robię nam coś do jedzenia.

- Co dziś robimy?- Pytam.

- A co byś chciała?- Podnosi na mnie wzrok uśmiechając się szeroko.

- Najpierw coś zjeść.

- Twoja Mama z tobą pojedzie? – Zmienia temat.

- Tak wzięła sobie wolne.

- Gdzie pracuje?- Pyta.

- Jest dentystką. A Twoja?

- Chirurgiem.- Odpowiada krótko.

- A Ojciec?

- Ojczym jest Sędzią.- Mówi ponuro.

- Och, ojczym. Przepraszam.

- Za co? – Pyta rozdrażniony.- Pytaj o co chcesz.

Nie wiem co mnie napadło i wypalam z następnym pytaniem.

- A co z Twoim prawdziwym Ojcem?- Od razu żałuję, że zapytałam. Mogłam się ugryźć w język!

- Nie wiem gdzie teraz jest. Nie utrzymujemy kontaktów.- Mówi wyjątkowo spokojnie.

- Dlaczego?- Ja i te moje głupie pytania! Opanuj się.

- Pił, awanturował się, żerował na Matce… i na mnie – Wzdycha teraz już jest poirytowany.

- Przepraszam, nie potrzebnie zadałam pytanie.

- Nic nie szkodzi. Robił nam wstyd… Nie chce o tym mówić, Jenny. To przeszłość.

- Rozumiem.- Spuszczam wzrok w jedzenie, zażenowana swoimi pytaniami.

- A co robi Twój Ojciec? – Pyta.

- Pracuje w banku, jest kierownikiem.

Atmosfera się zagęściła. Już nie jesteśmy w tak dobrym nastroju. David kończy jeść, wychodzi do ogródka wracając do rąbania drewna. W takim razie postanawiam zająć się czymś pożytecznym. Pozmywałam i postanowiłam, że trochę posprzątam w domku.

Znalazłam odkurzacz w jednym z pokoi. Kończę właśnie odkurzać kuchnie, gdy do salonu wchodzi David.

- Co ty robisz? Zostaw to.- Wyłącza odkurzacz z gniazdka, wyrywa mi go z rąk.

- No co? Postanowiłam trochę posprzątać i tyle. To chyba nic złego?

- Jesteś tu gościem. – Wzdycha.

- Nie miałam co robić. Nie umiem tak siedzieć i nic nie robić.

- To zostaw już ten odkurzacz .

- I tak już skończyłam. – Uśmiecham się triumfalnie.- Poza tym kurze też starłam.

Widzę, że nie jest zadowolony.

- Dziękuje.

Znów wibruje mi telefon, tym razem to Rossie.

- Nie odbieraj, mam wobec Ciebie pewne zamiary.- Podchodzi uśmiechając się filuternie.

- Ale to Rossie, to zajmie tylko chwilkę.

- Chcę Ci podziękować.- Podchodzi do mnie i łapię za biodra.

- Zboczeniec.- Uśmiecham się i odbieram telefon.- Słucham Cię Ross?

- Jenny przyjedź jak najszybciej, Jullie jest w szpitalu! – Krzyczy przez łzy.

 

Ch.W.

Jeśli macie jakiekolwiek uwagi to piszcie śmiało, w komentarzu lub na e-mail: wioleta4444@interia.pl

Regulamin